Pracownicy z Ukrainy

Specjaliście ukraińskiemu łatwiej jest znaleźć pracę w Polsce niż na Ukrainie

W Polsce cenione są umiejętności zawodowe. Polscy pracodawcy natychmiast oceniają potencjał przyszłego pracownika. Taka współpraca jest przydatna dla obu – pracownik z Ukrainy ma możliwość rozwoju w sferze zawodowej, a pracodawca z Polski na tym zarabia, również w niektórych przypadkach podnosi ocenę firmy przez wykwalifikowanych specjalistów itp.

Na Ukrainie nawet dzisiaj żeby dostać dobrą (dobrze płatną) pracę, jak przy sowietach w czasach tak zwanego „rozwiniętego socjalizmu”, pozostają ważne znajomości, łapówki, przekupstwo ale w zadnym razie NIE UMIEJĘTNOŚCI PROFESJONALNE.

Jak zwykle dzielę się osobistym doświadczeniem. (Dla tych kto mnie nie zna – pochodzę z Ukrainy z rodziny Polsko-Ukraińskiej, obecnie mieszkam w Polsce). Z wykształcenia jestem tłumaczem angielsko-ukraińskim oraz ukraińsko-angielskim. W dyplomie ukraińskiego uniwersytetu mam wpis: „tłumacz”, co jest dość rzadkim zjawiskiem dla Ukrainy, ponieważ w dyplomach większości tłumaczy ukraińskich można znaleźć tylko „nauczyciel języka angielskiego”. Znam ten zawód nie tylko z teorii, ale także z 10-letniego doświadczenia w tłumaczeniach, w tym również z życia w anglojęzycznym środowisku Kanady.

Znalezienie pracy na Ukrainie po studiach bez doświadczenia nie jest łatwym zadaniem. Tak, w 2009 roku zostałem zaproszony na rozmowę kwalifikacyjna o pracę jako tłumacz w wielkiej hucie szkła pod Kijowem. Ze wszystkich aplikantów wybrano tylko mnie i jeszcze jedną dziewczynę. W sumie nie zostałem zatrudniony jako tłumacz w tym zakładzie. Wyjaśniono mi, że językiem ojczystym właściciela zakładu jest niemiecki. Dziewczyna, która ze mną przeszła, znała także niemiecki i miała trzy lata doświadczenia w pracy w biurze podróży. Wtedy dostałem swoje pierwsze doświadczenie z wywiadem odnośnie tego jak się odbywają rozmowy kwalifikacyjne.

Potem było jeszcze kilka rozmów kwalifikacyjnych, których celą było wyjaśnienie moich umiejętności językowych, zwłaszcza języka angielskiego. Proszę nie przyjmować to co napisze dalej jako moje chwalenie się, powiem tylko, że dla mnie rozmowy kwalifikacyjne w języku angielskim zawsze były czymś zbyt prostym. Podczas rozmów mówiłem po angielsku i często zdawałem sobie sprawę, że mój poziom był wyższy niż poziom tych, którzy mnie sprawdzają. Nawiasem mówiąc, było tak nie tylko na Ukrainie ale później również w Polsce.

W żadnym razie nie chcę powiedzieć, że bardzo łatwo jest znaleźć pracę w Polsce, ale moim zdaniem jest to o wiele łatwiejsze niż na Ukrainie. Dlaczego? Wyjaśnię teraz.

Większość moich znajomych na Ukrainie, którzy pracują „w zawodzie”, dostali pracę dopiero po tym, jak ich rodzice zapłacili łapówkę „odpowiednim ludziom” – np. komuś z działu zasobów ludzkich, pracodawce lub komuś innemu. Im wyżej wynagrodzenie w fachowej pozycji i im bardziej prestiżowa praca, tym większa suma łapówki. Czasami łapówka może być nawet wielkości rocznej pensji na tym stanowisku lub nawet znacznie wyższa – wszystko zależy od przyszłego zawodu.

Oczywiście nie wszystko na Ukrainie jest tak złe. Są firmy, które naprawdę potrzebują wykwalifikowanych pracowników i te mają możliwość samodzielnego znalezienia dobrej pracy, ale jest to rzadki przypadek.

Faktem jest, że większość Ukrainy jest pełna korupcji. Nawet w spółkach handlowych działy zasobów ludzkich promują „swoich kandydatów” na określonych stanowiskach. Na przykład w komercyjnych firmach informatycznych, które wydają się być zainteresowane zarabianiem, a tym samym poszukiwaniem wysoko wykwalifikowanych programistów i innych specjalistów, dość często pozycję tę zdobywają przyjaciele, znajomi lub krewni tych, którzy przeprowadzają wywiad kwalifikacyjny lub tych, którzy zapłacili łapówkę (lub obu).

W ten sposób na Ukrainie „mądre głowy” oraz wykwalifikowani specjaliści często nie mogą znaleźć pracy w swojej specjalności. Jednak zawsze istnieje wyjście. Na przykład w 2011 roku stworzyłem anglojęzyczną stronę internetową i zacząłem pisać artykuły w języku angielskim, tłumacząc i rozwijając „coś własnego”. Pierwsze względne dla Ukrainy zarobki na reklamie poszły zanim. Jednak wtedy nawet najpierw poszedłem do pracy jako sprzedawca w sklepie RTV AGD, a nieco później znalazłem pracę w banku i pracowałem tam przez około 3 lat, a stroną byłem zaangażowany w wolnym od pracy czasie lub w pracy (kiedy nikt tego nie widział), postrzegając to jako hobby.

Wyjście jest – Polska!

W Polsce samodzielnie dokładnie studiowałem język polski – w rozmowie, piśmie, słuchaniu oraz innych aspektach. Dobrze mi poszło chyba dlatego, że studiowałem na Wydziale Filologicznym i mam zdolności do uczenia się języków, a także dlatego, że jestem polskiego pochodzenia – geny też się ujawniają. Zdałem w Krakowie nawet Państwowy egzamin z języka polskiego z dość wysokim wynikiem.

Co prawda, w Polsce musiałem najpierw pracować na różnych stanowiskach – w produkcji, jako sprzedawca, a także w budownictwie, gastronomii, na zmywaku, ale ponadto długo również pracowałem w różnych polskich biurach. Jednak na początku nie wiedziałem jednej prostej rzeczy – w Polsce jesteś bardzo ceniony za swoją wiedzę i umiejętności. Oczywiście są wyjątki, ale jest ich niewiele. Jeśli jesteś ekspertem w swojej dziedzinie – znajdziesz pracę. Na początku postrzegałem polską rzeczywistość tak, jakbym byłem na Ukrainie i podświadomie wierzyłem, że bez znajomych i pieniędzy nie mam żadnej szansy ‘się przebić’. Jednak z czasem zauważyłem, że w Polsce wszystko jest zupełnie inaczej. Zauważając za sobą, że najlepiej idą mi tłumaczenia, stworzyłem CV, w którym opisałem swoje doświadczenie tłumaczeniowe, napisałem szczery list motywacyjny i zacząłem szukać wolnych ofert pracy dla tłumaczy w Polsce.

Od razu powiem, że znalazłem wiele biur tłumaczeń, które chciały współpracować, ale najpierw musiałem przejść wstępne testy. Z każdej pary językowej, a jest ich w moim przypadku 12. Na przykład – należało wykonać tłumaczenie techniczne z rosyjskiego na angielski, a następnie zwykłe tłumaczenie z polskiego na ukraiński itp.

Z reguły odbiór odbywał się w kilku etapach. Jeśli nie przejdziesz jednego z etapów selekcji – w ogóle nie ma szans na zaliczenie selekcji. Dlatego że w Polsce liczą się umiejętności zawodowe, zostałem wybrany do kilku firm jako tłumacz zdalny. I to pomimo faktu, że często robiłem tłumaczenia testowe podczas pracy w biurze z obawą, że przyjdzie szef z jakimś zadaniem lub ktoś z moich kolegów zaoferuje kawę i ja będę musiał odejść (wtedy pracowałem jako rekruter w agencji pracy).

Jeśli naprawdę masz wiedzę – nie ma się czego obawiać, w Polsce będziesz poszukiwanym pracownikiem. Dotyczy to każdego obszaru. Tam, gdzie na Ukrainie panuje straszna korupcja, biurokracja i łapówki – w Polsce Ty i Twoja wiedza są cenione.

Pracując dla kilku firm tłumaczeniowych w Polsce, nikt nigdy nie prosił mnie o przedstawienie dyplomu. Dokumenty nie są dla nich zbyt ważne. Zrobiłem tłumaczenia – najpierw kilka próbnych, a potem zwykłych – i działamy. Współpraca się zaczęła. W tym kraju zatrudniają ze względu na wiedzę i umiejętności i to naprawdę działa.

Najważniejsze w mojej pracy jest połączenie dwóch czynników – jakości i szybkości tłumaczenia. Dlatego mam wiele wdzięcznych opinii zarówno od polskich biur tłumaczeń, jak i od klientów indywidualnych. W tym czasie dużo tłumaczyłem – od umów o pracę i dokumentacji technicznej – do produktów znanych światowych marek, stron internetowych znanych polskich producentów, znanych aplikacji na Androidzie, haseł reklamowych, a nawet wierszy. Z czasem stworzyłem swoją stronę internetową tłumacza sbudim.com gdzie można dowiedzieć się o moich umiejętnościach zawodowych i przejrzeć recenzje. Są nawet krótkie filmiki, w których mówię w różnych językach.

Dla tych Ukraińców, którzy mają trudności ze znalezieniem pracy na Ukrainie, radzę spróbować poszukać pracy w Polsce. Polska to zupełnie inna specyfika i podejście do specjalistów. Ukraina wymaga doświadczenia, dyplomów, dokumentów, dokumentów ponownie, a następnie jeszcze dokumentów ponownie. I wreszcie – jeszcze kilka dokumentów (przynieś zaświadczenie od gastroenterologa o tym, co zjadłeś w połowie lutego 2002 r. – żart). Wiedza jest ceniona w Polsce przede wszystkim. Certyfikaty, dyplomy oraz inne papierki nie są tutaj wymagane. Oczywiście, jeśli są – może to być plus, ale nie główny wymóg.

Dlatego żeby pracować w Polsce za fachem warto szanować ten kraj, ludzi, tradycje oraz uczyć się języka i w końcu – dobrze rozmawiać po polsku.

Natychmiast chcę rozczarować tych Ukraińców, którzy mają tylko dyplom, ale nie mają wiedzy i umiejętności. Zdarza się także często coś takiego na Ukrainie. Studiował przez 5 lat na uniwersytecie, ale nie opanował zawodu. W rzeczywistości – kupił dyplom. Jeśli masz tylko papier, że jesteś tłumaczem, lekarzem lub inżynierem, ale zapłaciłeś za egzaminy i faktycznie kupiłeś dyplom, nikt w Polsce cię nie potrzebuje. Tutaj jest ceniona wiedza.

Oczywiście polscy pracodawcy też nie są idealni. Ale podlegają one przynajmniej prawom rynku. Masz cenne umiejętności? Możesz być wykorzystywany do celów pracodawcy jako pracownik i w tym czasie zarabiać dla siebie. Masz szansę wykonywać pracę, którą dobrze znasz i kochasz. To NIE jest Ukraina, gdzie „nie ma szans” nawet tuż przed rozmową kwalifikacyjną.

Wskazówka dla Ukraińców: nie myśl jak „typowy Ukrainiec”, kiedy szukasz pracy w Polsce. Pozbądź się ukraińskich stereotypów – łapówek, niepewności, znajomych, wymagań doświadczenia. W Polsce wszystko jest inne, może nie idealne, ale inne. To kolejny wymiar rzeczywistości. Najważniejsze – spróbuj i wszystko będzie. Powodzenia w znalezieniu pracy z zawodu.

 

Copy link
Powered by Social Snap